Co z tym profilem idealnego Kandydata?

Dziesięć lat doświadczenia, znajomość dwóch języków obcych, wyższe wykształcenie, najlepiej „świeżo” po studiach… brzmi znajomo? A to nie koniec! Do tego prawo  jazdy i dyspozycyjność dwadzieścia cztery godziny na dobę, bo przecież Klient Nasz Pan :). A to wszystko za niewiele więcej niż najniższa krajowa i umowa zwana potocznie „śmieciówką”. Bo czegóż chcieć więcej? Profil idealny, pracodawca szczęśliwy, bezrobocia nie ma.

Z jednej strony, mówi się, że rynek pracy należy do Kandydata, ale czy faktycznie tak jest? Sprostać wymogom nie jest łatwo, szczególnie na starcie ścieżki zawodowej, gdy umiejętności twarde nabyte w czasie studiów niekoniecznie odzwierciedlają faktyczne umiejętności, których moglibyśmy użyć w pracy. Na czym zależy jednak pracodawcom najbardziej?

Skupienie w sobie cech kilku typów osobowości sprzecznych ze sobą, do tego szereg umiejętności twardych i miękkich, w tym przede wszystkim komunikatywność oraz łatwość nawiązywania kontaktów. Znalezienie Kandydatów odpowiadających oczekiwaniom pracodawców nierzadko graniczy z cudem, gdy jednak udaje nam się to – słyszymy: „Kandydat za bardzo przy tuszy, za mało wiosen na karku, albo… zbyt atrakcyjny”. A czas płynie i nie gra na korzyść Klienta. Kuriozalnych wymówek nie brakuje, a Kandydaci niczym „ciepłe bułeczki” szybką odnajdują swoje miejsce w strukturze innej organizacji.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku stanowisk fizycznych, tj. monterów, operatorów czy spawaczy. Tutaj kwalifikacje interpersonalne odgrywają mniejsze znaczenie. W branży produkcyjnej kluczowe są umiejętności potwierdzone zaświadczeniami czy zezwoleniami umożliwiającymi pracę na wybranych stanowiskach. Dlaczego chętnych do takiej pracy brakuje na dzisiejszym rynku pracy? Prace fizyczne do lekkich nie należą, więc o chętnych ciężko, a i płace nie spełniają oczekiwań Kandydatów. W nieco ponad kwartał u zachodniego sąsiada nasz rodak na podobnym stanowisku może zarobić tyle, co w ojczyźnie przez rok. Kalkulacja jest prosta. A jaki z tego mamy efekt? Brak rąk do pracy, produkcja zatrzymuje się, gospodarka zwalnia. Potrzeba ludzi. Na już. Tylko skąd ich brać? Ukraina? Nepal? A może Filipiny? Czemu nie. Będzie szybko i tanio – pomyśleli pracodawcy bez rąk do pracy. Koszt zakwaterowania, opłaty legalizacyjne, brak znajomości języka polskiego  – ostatecznie podbijają cenę za pracownika. Do tego formalności powierzone agencji pracy tymczasowej. Ups, i siła robocza przestaje być tanią…

Co zatem z profilem idealnego Kandydata? Obecny rynek pracy mocno weryfikuje nasze oczekiwania, wyobrażenia odnośnie idealnego Kandydata. Nie ulega jednak wątpliwości, że zawsze trzeba mieć wzór, który jest naszym punktem odniesienia, do którego dążymy. Z drugiej strony musimy mieć w sobie także sporo otwartości, elastyczności, gdyż rzadko się zdarza znaleźć Kandydata wpisującego się w nasz ideał w 100%. Z naszych obserwacji wynika, iż coraz więcej firm przestaje trzymać się kurczowo profilu idealnego, stara się oczywiście do niego dążyć, ale wykazuje się także otwartością, chęcią pracy nad nowym pracownikiem, który być może z 80% na starcie, po okresie wdrożenia wykaże 100% zgodności z profilem idealnym 🙂

Jak będzie wyglądał rynek pracy za 5, 10 lat? Jakie będą oczekiwania i potrzeby pracodawców? Chyba wszyscy jesteśmy ciekawi..

Kasia Kubicka

 

Skomentuj wpis