Jakość rekrutacji z perspektywy kandydata! Case study.

Jeszcze niedawno bardzo intensywnie poszukiwałem pracy. Jak zawsze wiązało się to ze sporą ilością wysłanych aplikacji, rozmów telefonicznych, spotkań etc. Było to doświadczenie bardzo ciekawe, uczące, momentami jednak też stresujące. Mogłoby się wydawać, że tylko my, kandydaci jesteśmy oceniani, ale jednak nie do końca. Działa to też w drugą stronę. O powodzeniu rekrutacji decyduje również kandydat – przecież to on ostatecznie decyduje o przyjęciu złożonej oferty. Wystarczy pięć minut, aby stwierdzić czy rekruter chce zatrudnić kandydata. Te same pięć minut wystarczy kandydatowi, aby ocenić, czy chce być zatrudniony w danej organizacji.

 

Rzeczą, która najbardziej zwróciła moją uwagę, jest brak czasu osób sprawdzających moją wiedzę i umiejętności. Często cały proces jest bardzo wydłużany nie dlatego, że osoby decyzyjne potrzebują tyle czasu, ale głównie przez to, że sam rekruter również go potrzebuje. On też jest człowiekiem i w natłoku obowiązków, otwartych rekrutacji po prostu brakuje mu czasu. Stałą praktyką jest to, że doradca personalny obiecuję Ci kontakt do konkretnego dnia, a finalnie odzywa się dwa tygodnie później lub w ogóle tego nie robi. Negatywnie wpływa to na wizerunek firmy, jakość procesu rekrutacyjnego czy decyzję kandydata przy ew. złożeniu oferty. Takie zachowania zniechęcają starającego się o posadę kandydata do późniejszej współpracy z firmą.

 

Na współpracy z jedną z firm zależało mi szczególnie. Ucieszyłem się z telefonu zapraszającego do drugiego etapu rekrutacji, przygotowałem się do niego i lekko zestresowany udałem się na rozmowę. Patrząc na wszystkie rzeczy z osobna, mogę powiedzieć, że było naprawdę w porządku. Każdemu może się zdarzyć małe potknięcie. Może to być 10 minut spóźnienia, brak wody w bardzo upalny dzień, czy plotki między headhunterami nt. fakapów, które przytrafiły im się w ciągu dnia po drodze do sali rekrutacyjnej. Wystąpienie wszystkich na raz w ciągu 5 minut też jest do zaakceptowania. W końcu najbardziej liczy się rozmowa. Niestety ta pogorszyła tylko całą sytuację. Miałem wrażenie, że osoby po drugiej stronie stołu w ogóle nie miały czasu na zapoznanie się z moim CV. Pytania, na które odpowiadałem były listowaniem składników mojego JD w każdej organizacji po kolei. Nikt nie starał się mnie poznać. Pod koniec padło pytanie o rzeczy, które mnie motywują. Chwilę później zapytano o to samo w języku angielskim – poproszono mnie o podanie dwóch przykładów. Po pełnej odpowiedzi na zadane  pytanie zamyślony rekruter powiedział “okej, a ta druga?”. Odpowiedziałem, że obie już padły i ponownie je wymieniłem. Drugi rekruter szturchnął pierwszego “dyskretnie” szepcząc, że pełna odpowiedź już padła. Na końcu zadałem standardowe pytanie – jak będzie wyglądał dalszy proces rekrutacji? Było to jedyne pytanie, na które nie padła odpowiedź podczas tego spotkania. W zasadzie do dziś nie znam na nie odpowiedzi. Do tej pory nikt się do mnie nie odezwał.

 

Zaraz po wyjściu z tej rozmowy mój telefon zadzwonił. Kolejna firma skontaktowała się ze mną w celu przeprowadzenia wstępnego wywiadu. Super! Większe szanse, że dostanę pracę. Poproszono mnie o opowiedzenie o moim doświadczeniu zawodowym. Po około 30 sekundach osoba po drugiej stronie przerwała moją wypowiedź i sprawnie przeszła do kolejnego etapu – umówienia spotkania face to face. Wtorek, 11:00, potwierdzenie będzie wysłane na maila do godziny. Przyszedł wtorek, a potwierdzenia dalej nie było. Był za to telefon o godzinie 17, w którym rekruter przypominał mi, że mieliśmy się dziś umówić na rozmowę. Nie dał po sobie poznać, że zapomniał przesłać mi obiecanego maila.

 

Oczywiście nie mówię tutaj o wszystkich. Mam za sobą również wiele przyjemnych rozmów, podczas których czułem, że druga strona jest przygotowana, gotowa by słuchać, pokazująca pełen profesjonalizm i jednocześnie tworząca komfortową i przyjemną atmosferę do rozmowy. Tak było też w przypadku mojego obecnego pracodawcy. Już na początku rozmowy czułem się bardzo dobrze, ponieważ zadbano o każdy szczegół. Drugi etap rekrutacji – Assessment Center był trafnym pomysłem. Poprzez przygotowane dla mnie zadania zapoznałem się z tym, jak funkcjonuje firma i jak będzie wyglądała praca na moim stanowisku. Znacznie ułatwiło mi to podjęcie ostatecznej decyzji. Rzadko spotykane, ciekawe, proste i przede wszystkim korzystne dla obu stron.

 

Ekosystem rekrutacyjny, którego jestem częścią, w taki sam kompleksowy i rzetelny sposób podchodzi do klientów. Dokładnie bada ich potrzeby, doradza i nie składa pustych obietnic. Jeśli społeczność rekruterów wie, że proces w danym czasie i miejscu jest niemożliwy do zrealizowania – po prostu to sygnalizuje. Na życzenie klienta zajmie się całym procesem lub jego wycinkiem.

 

Customer experience, candidate experience – są tak samo ważne, tak samo wpływające na wizerunek firmy oraz osób w niej pracujących. Dlatego, zanim zaczniemy szukać pracowników, skrupulatnie zaplanujmy przebieg procesu rekrutacji. Pamiętajmy, że od tego, jak on przebiegnie i jakie wrażenie zbudujemy w kandydacie, zależy to czy zgodzi się on na pracę u nas.

Skomentuj wpis